czwartek, 7 marca 2013

historia pewnych zaproszeń

4 urodziny małej dziewczynki do baardzo poważna sprawa, alicja od 2 tygodni chodzi i odlicza dni do przyjęcia które jej obiecaliśmy, ja miałam wspaniałe plany zaproszeniowe, na tą okazje zakupiłam mazaczki, słodkie stempelki i zaczęły się przygotowania.
Aż pewnego dnia... przyszło moje 4 letnie dziecię z przedszkola oznajmiając że zaprosiła CAŁĄ GRUPĘ!!  znaczy się 25 osób i Wiktorię( bez Wiktorii nic się odbyć przecież nie może!)ja w między czasie zaprosiłam Alicji kuzynów więc  zaproszeń wyszło mi 30!!!(słownie TRZYDZIEŚCI!!!!)
Poddałam się walkowerem, nawet nie chciałam słyszeć o stempelkach i kolorawaniu.. cała moja miłość do nich uleciała ....
Ala zaczęła w między czasie wymyślać jakie to te zaproszenia mają być dorosłe i w jakich kolorach - nie powiem ułatwiło mi to troszkę zadanie a "nieskomplikowaność"   formy nie była dla mnie uciążliwa w pracy jak dla mnie hurtowej.. i tak powstały błękitne dla chłopców, różowe dla dziewczynek . Opłaciło się - Ala była bardzo zadowolona, tak więc, zaproszenia rozdane  a my czekamy i odliczamy dalej:))








3 komentarze:

origata1 pisze...

Oj, odważna jesteś, a jak zjawi się jeszcze więcej gości? A jak jeszcze wcześniej zaczną wydzwaniać?
Swoją drogą dzieciaki są kochane ;D

nimucha pisze...

Co będzie, dziecko, wyróżniać tylko kilku jak kocha wszystkich, ha ha ha :) Dobrze, że "tylko" tylu znajomych kocha :)
A zaproszenia są zawodowe. Fajnie wygląda połączenie dziecięcych, pastelowych kolorów z "dorosłą" czcionką :)

Katarzyna Michalak-Michalska pisze...

Super, ja tez będę robiła zaproszenia na 4 urodziny mojej córki, ale to w maju, fajnie wyszly zaproszenia!